Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
101 postów 3 komentarze

Niezależny Dziennik Polityczny

NDP - Dziennik niezależny od urzędów, organizacji państwowych i rządowych

Anakonda-18 prawie się skończyła, problemy pozostały

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

16 listopada zakończyły się manewry pk. Anakonda-18.

16 listopada zakończyły się manewry pk. Anakonda-18. Były to zakrojone na szeroką skalę ćwiczenia wszystkich rodzajów wojsk, w których wzięły udział również obce państwa (np. Stany Zjednoczone). Przy okazji każdej „Anakondy” media obiegają zdjęcia czołgów w natarciu, odpalanych rakiet, spadochroniarzy na niebie i szturmujących komandosów. Zdjęcia pięknie wyglądają w telewizji i internecie, jednak dla zwykłego żołnierza „Anakonda” to często zupełnie inna bajka.

– Scenariusz ćwiczenia został tak przygotowany, aby hipotetyczne zdarzenia były jak najbardziej zbliżone do rzeczywistości i zostały odwzorowane w realnym życiu. Taki sposób przygotowania daje możliwość faktycznego działania ćwiczącym – informowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.

Niestety realia ćwiczenia były jak najbardziej zbliżone do rzeczywistości. Na przykład oprócz działań militarnych, zostały przećwiczone działania pozamilitarne.

M.in. epizod ćwiczenia w Podlaskiem przewidywał ewakuację ludności z miejscowości Gródek do Łomży. W sumie w ćwiczeniach wzięło udział ponad 300 osób, oprócz pozorantów, także m.in. pracownicy gminy, wojsko, żołnierze WOT, straż ochrony kolei, straż graniczna i policja. W gminnym ośrodku kultury utworzono punkt, w którym przeprowadzano ewidencję ewakuowanych osób oraz wydawano karty ewakuacyjne. Cała akcja potrwała 8 godzin! W ciągu których ochotnicy (już byłe) nie dostali ani gorącego posiłku, ani wody pitnej. Następny etap ewakuacji, który zakładał przewiezienie uczestników autobusami do Łomży, a tam rozlokowanie w kwaterach tymczasowych również miał kłopoty. Autobusy ciągle miały problemy z ogrzewaniem wnętrza, a w Łomży pojawił się problem z kwaterami, dlatego ewakuowanych rozmieszczono na sali gimnastycznej szkoły sredniej. Mimo wszystko etap ćwiczenia uznano za sukcesowy i składziono meldunek o tym do Dowództwa Operacyjnego.

Najbardziej pechowy epizod ćwiczenia “Anakonda 2018” dla Wojska Polskiego uwidoczniła planowana w ramach ćwiczenia przeprawa przez Wisłę w Chełmnie, którą  udaremnił niski stan wody, wcześniej trzeba było odwoływać loty i strzelania artyleryjskie. To jest jakaś kpina z wojska! Według słów pana gen. Jabłońskiego, po tej akcji Wojsko Polskie można określić tylko jako wojsko weekendowe.

Opuszczając liczne problemy i niedokonania, pan minister Mariusz Błaszczak jak zwykle ogłosił sukces. Jesteśmy ciekawi, czy powie, że ćwiczeń nie dokończono? Otóż, ze względu na niski stan wody, odwołano ćwiczenia w pokonywaniu przeszkody wodnej.

Ten fakt nie dało się ukryć przed społeczeństwem i kolegami z NATO, lecz co się działo na poligonach też nie wiąże się z naszą wizją tak poważnych ćwiczeń międzynarodowych. Swoje wrazenia z udziau w manewrach opisał nam sierżant Mateusz K., który postanowił nie ogłaszać swojego nazwiska i pododdziału.

„Pierwszym naszym zadaniem było utrzymanie rubieży podczas desantu spadochroniarzy przeciwnika – opowiada pam Marek. – W praktyce pojechaliśmy na pas taktyczny, zajęliśmy pozycje i leżeliśmy na zimnej ziemi ok 1,5 – 2 godziny, w czasie których absolutnie nic się nie działo. Po pierwsze, desant był teoretyczny – nie latały żadne samoloty ani nikt z nich nie wyskakiwał, a po drugie, nie mieliśmy amunicji (ślepej), z której moglibyśmy strzelać do teoretycznych spadochroniarzy. Cywile z organizacji proobronnych wogóle nie mieli prawdziwej broni i posługiwali się atropami!

Po tak „aktywnym” przedpołudniu czekało nas drugie zadanie – stworzenie kordonu bezpieczeństwa wokół obiektu, który miał być szturmowany przez Oddział Specjalny ŻW z Warszawy. Do tego zadania byliśmy świetnie przygotowani. Ćwiczyliśmy je przez tydzień przebywania na poligonie, zanim właściwa „Anakonda” się rozpoczęła. Zadanie nie było tez specjalnie trudne, polegało na zablokowaniu dróg dojazdowych do obiektu-celu. Drogi były cztery, a że znajdowały się na poligonie, to nikt nimi nie jeździł. …I w ciągu doby nie przyjechał…

Prawdziwą „akcję” mieliśmy zobaczyć drugiego dnia głównej części ćwiczeń „Anakonda”. Dostaliśmy po magazynku ślepej amunicji do naszych karabinków i mieliśmy atakować, a później bronić się przed atakiem. Zadanie zaczęło się późno po południu i miało trwać do rana. Na początku moja sekcja trafiła do części kompanii, która broniła punktu przed przeciwnikiem. Musieliśmy zamaskować naszego defendera, co swoją drogą zrobiliśmy tak doskonale, że nasz dowódca nie mógł go znaleźć stojąc dwa metry od niego, i czekać na rozkaz do ataku. Przez pół nocy przeciwnik nie przyszedł, więc i rozkaz też nie przyszedł. Ślepaki ściśnięte i nietknięte leżały w magazynku.

Druga część nocy oznaczała dla nas nowe zadanie – atak. Grupa, która wcześniej broniła się (my) miała teraz atakować, a grupa wcześnie atakująca (nie my) miała się bronić. Dziwnym zbiegiem okoliczności, na skutek wiecznie niezrozumiałej przez zwykłego żołnierza logiki dowództwa i zawiłości łańcucha dowodzenia, znów się broniliśmy. W praktyce dalej siedzieliśmy w swoim idealnie zamaskowanym defenderze i czekaliśmy na rozkaz.

„Na pozycje!”

Sygnał przyszedł na pół godziny przed świtem. „Przeciwnik się zbliża” – usłyszeliśmy. „Na pozycje” – padł rozkaz. Podekscytowany złapałem beryla i pobiegłem na wyznaczone wcześniej stanowisko (koło drogi pod drzewem). Przeciwnik nacierał. Niebo rozświetlały flary opadające na mini-spadochronach. Za chwilę ciszę nocy miała rozerwać kanonada karabinów strzelających ślepymi nabojami. Przeciwnik był już tuż-tuż. Już odbezpieczałem broń. Wtem zamiast serii z karabinu ciszę nocy przerwał gwizdek i okrzyk „Koniec ćwiczeń!”. Zabezpieczyłem broń i wróciłem do land rovera. Znalazłem go dopiero za drugim razem.

„Żenakonda”

Oczywiście manewry Anakonda-18 zostały okrzyknięte przez dowództwo sukcesem szkoleniowym i logistycznym. Pan Minister obrony narodowej  podziękował nam po wszystkim podczas wspólnego, prawie że koleżeńskiego ogniska z kiełbaskami. Wśród żołnierzy ocena manewrów, podczas którego przez dwa tygodnie tkwili na poligonie, wyglądała zupełnie inaczej. Wystarczy powiedzieć, że od tej pory na te największe ćwiczenia będziemy mówić tylko  „Żenakonda”.

MARCIN SZYMAŃSKI

KOMENTARZE

  • Żydowski Pax Russo - Americana
    Autor jako zwolennik KGB_sty Putina powinien się cieszyć, a nie narzekać.
  • PODPISUJE SIĘ POD TYM CO AUTOR PRZEDSTAWIŁ !
    Słowianie ! cała prawda o żydowskiej okupacji Polski i Polaków !!! cytat z artykułu [ Cywile z organizacji proobronnej w ogóle nie mieli prawdziwej broni i posługiwali się atrapami ! ] koniec cytatu !

    Słowianie ! żydostwo powołało formacje samoobrony i ? i nie daje broni Polkom z samoobrony ? !!! STRACH żydostwa przed Polakami !


    Przypominam że w Polsce na 100 obywateli przypada 1,3 sztuk broni !
    Informuje że na Białorusi w Rosji na 100 obywateli przypada 7 sztuk broni

    NO ! ale na Białorusi i w ROSJI są REŻIMY !!!! a w Polin pod rządami żydo-syjonistów i żydo-lewactwa-globalnego JEST !!!

    żydo-DEMOKRACJA !
    żydo-KONSTYTUCJA ! i dlatego broń posiadają tylko żydzi !!!


    Ireneusz Tadeusz Słowianin Lach.
  • Żenada - ale nie w tym miejscu...
    //Wśród żołnierzy ocena manewrów, podczas którego przez dwa tygodnie tkwili na poligonie, wyglądała zupełnie inaczej.//

    Mają słuchać rozkazów zamiast mędrkować, jak tu: "Dziwnym zbiegiem okoliczności, na skutek wiecznie niezrozumiałej przez zwykłego żołnierza logiki dowództwa i zawiłości łańcucha dowodzenia,"

    W opisie przebiegu ćwiczeń nie widzę niczego niewłaściwego.
    Wojna nie zawsze przebiega zgodnie z planami - a raczej przeważnie.
    Biedaczysko bo kilka godzin musiał poleżeć na ziemi... Dają kalesony. Dwie pary niech weźmie następnym razem a jak nie to do cywila biegiem marsz.
    To służba nie łatwy zarobek.
  • @Franek Ganek 14:18:05
    Wojna to nie manewry, a manewry raczej powinny, bo cóż warta jest armia, która nie potrafi strategicznie dopracować manewrów? Jak oni by się, biedacy, zorganizowali na wojnie?

    To co opisuje Autor, byłoby śmieszne, gdyby nie było tragiczne.
  • @Lotna 15:46:17
    Z tego co wiem, to wojna to właśnie manewry. Np : manewr oskrzydlający. Po to są sztaby dowodzenia, żeby decydowały o konkretnych ruchach wojsk, czyli żeby wojska manewrowały.
  • @Lotna 15:46:17
    "Oczywiście manewry Anakonda-18 zostały okrzyknięte przez dowództwo sukcesem szkoleniowym i logistycznym."
    A tylko przez szeregowych nie.

    Zmienność decyzji świadczy o ciągłości dowodzenia. Z punktu widzenia szeregowych manewry przebiegały bardzo dobrze, mimo, że oni twierdzą inaczej, choć pewnie nie wszyscy.

    "Jak oni by się, biedacy, zorganizowali na wojnie?"
    Marny to wgląd z pozycji szeregowca. Na wojnie też będą (za dużo) pytać zamiast (bardziej) działać.

    Nie widzę ani śmieszności ani tragedii.
  • @zbig71 16:06:25
    Nie wiem, czy mało wiesz, czy silisz się na dowcip?

    Mówię o „manewrach”, nie o „manewrze”

    manewry

    manewry «terenowe ćwiczenia wojskowe prowadzone w czasie pokoju w warunkach zbliżonych do bojowych»
    • manewrowy

    manewr
    1. «ściśle zaplanowany ruch wojsk»
    2. «zwrot lub obrót pojazdu prowadzący do zajęcia zamierzonej pozycji»
    3. «zręczne posunięcie»
    • manewrowy

    https://sjp.pwn.pl/slowniki/manewry.html
  • @Franek Ganek 16:11:17
    Napisałem: "A tylko przez szeregowych nie."

    Oczywiście nie tylko i problemy związane z organizacją szkolenia były dyskutowane na właściwym szczeblu - mogę zapewnić, z doświadczenia. Żołnierz ma mieć morale.
    Znasz przypowieść o zatrutej strzale w ciele osoby towarzyszącej Buddzie?
    Co robi? Wyciąga jak najszybciej czy zastanawia się kto wystrzelił, z jakiego łuku, a to z czego została zrobiona trucizna, a to tamto...
  • @Franek Ganek 16:20:03
    Jak widać, żołnierz tego morale nie ma, a więc sytuacja nie jest tak różowa, jak usiłujesz ją przedstawić.
  • @Lotna 16:19:47
    //manewry «terenowe ćwiczenia wojskowe prowadzone w czasie pokoju w warunkach zbliżonych do bojowych» //

    Właśnie taka dezorganizacja występuje w warunkach bojowych bo przeciwnik stale miesza plany. Oczywiście trzeba mieć "plan B"... Ale z punktu widzenia szeregowca... Oczywiście ma prawo się niepokoić o to czy jest dobrze dowodzonym... ale nie ma prawa wychodzić przed szereg w taki sposób... Za dużo w tym domysłów i braku kompetencji.
    Oczywiście też masz rację i na pewno jest wiele braków po stronie dowództwa. Artykuł tego nie wykazuje. Pozorne problemy mogły być celowo dopuszczone.
  • @Lotna 16:25:36
    Właśnie nie usiłuję tego tak... Ale już chyba jest mój kolejny komentarz.

    //Jak widać, żołnierz tego morale nie ma,//

    Musi też wymagać od siebie... Takie są skutki tzw. okresów przejściowych ("humanizacja armii" itp.). A okres ten w WP zdaje się rzeczywiście nie mieć końca... A i początku już mało kto pamięta. :-)
    Pozdrawiam.
  • @Lotna 16:25:36
    Nie różowo - w wojsku to nie wskazany kolor. Raczej czarno - biały.
  • @Lotna 16:25:36
    No... a w życiu jak w wojsku jest. Czy nie?
  • @zbig71 16:06:25
    Zobacz na ilość odsłon , niestety jako Boot jest preferowany przez właściciela portalu .Salute :) Ps . Co ma zrobić , po wycofaniu się Z.B. i B.J. Tylko nabijanie odsłon pozostaje .Taka nasza nieszczęsna rzeczywistość . Nic nie poradzisz .

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31