Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
50 postów 2 komentarze

Niezależny Dziennik Polityczny

NDP - Dziennik niezależny od urzędów, organizacji państwowych i rządowych

Top-5 białoriskiej zbrojeniówki

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W ciągu ostatnich 5 lat na Białorusi zostało wyprodukowano dużo typów nowoczesnego uzbrojenia: współczesna wieloprowadnicowa wyrzutnia rakietowa, radary zdolne do wykrywania samolotów „stealth”, bezzałogowce i inne.

 

 

 

 Bezzałogowce taktyczne

Rozwoju lotnictwa bezzałogowego ostatnio w świecie poświęcono dużo uwagi, dlatego białoruska zbrojeniówka też zaczęła produkcję własnych dronów.

„Berkut-1” i „Berkut-2” juz wprowadzone do uzbrojenia armii białoruskiej, lecz w tym roku wojsko białoruskie otrzyma jeszcze jeden bezzałogowiec – „Grif-100”.

„Berkut-1” waży tylko 3,5 kg i może wystartować z ręki żołnierza. Aparat może się znajdować w powietrzu 1,5 godziny, maksymalna wysokość lotu wynosi 1 km, odległość – 15 km. Ten aparat może być wyposażony w przyrządy telewizyjnego, fotograficznego czy podczerwonego rozpoznania. „Berkut-1” jest przeznaczony do rozpoznania i przygotowania danych do strzelania na korzyść jednostek zmechanizowanych. „Berkut-2” wykonywa te same funkcje, lecz dla pododdziałów o wyższym stopniu, czyli dla artylerii i wojsk przeciwlotniczych. Waży on około 10 kg i jest zdolny do lotów na odległość do 35 km.

Obaj bezzałogowce lądują za pomocą spadochrona. Sprzęt elektroniczny bezzałogowca lotniczego systemu „Grif-100” pozwala mu nie tylko samodzielnie tropić celi, lecz również oceniać je.

Waży aparat 165 kg, prędkość maksymalna – 140 km/g, wysokość – 3000 m. Bezzałogowiec jest zdolny nieść około 20 kg pożytecznego ładowania, czas lotu wynosi 5 godzin. Aparat jest zdolny do lotu bez nawigacji satelitarnej.

 

Podwozie uniwersalne Mińskiej Fabryki Ciągników Kołowych (MZKT)

 

Na wystawie Russia Arms Expo–2015 po raz pierwszy zostało przedstawione nowe podwozie MZKT 600 201, które sprawiło wrażenie swym wystąpieniem na torze przeszkód. To podwozie jest przeznaczono dla rozmieszczenia ciężkich wozów bojowych takich jako wieloprowadnicowa wyrzutnia rakierowa „Smercz” albo pocisków odrzutowych klasy ziemia-woda „Bastion”. 

Najnowsze podwozie 500 200 „Zastawa” już znajduje się na uzbrojeniu białoruskiej armii. Jego misją jest zastąpienić przestarzałe podwozia GAZ-66, potencjał którego już się wyczerpał. Podwozie AWD jest niezawodne i proste podczas eksploatacji.

 

Wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe

 

Przewodniczący państwowego komitetu przemysłu zbrojeniowego Białorusi Sergej Guruliow, występując podczas rady resortu w zeszły wtorek w Mińsku oznaczył, że białoruska zbrojeniówka jest zdolna do wyprodukowania wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych (WWR). Jako dowód przedstawiono nowoczesną WWR „Polonez”. WWR „Polonez” jest zdolna do jednoczesnego punktowego rażenia celu z odległości 200 km. Podwozie bojowych i transportowo-ładujących wozów WWR „Polonez” MZKT-7930 „Astrolog” – produkują się na Mińskiej Fabryce Ciągników Kołowych. Również odbyła się modernizacja WWR „Grad” na poziom „BM-21-M BelGrad”. Wyrzutnia otrzymała doskonałe podwozie MAZ-6317.

Zostały zmontowane specjalne półki dla rozmieszczenia 60 pocisków odrzutowych, co pozwoliło zmniejszyć ilość transportowo-ładujących wozów i oszczędzić czas poświęcony na rażenie celi. Kierowanie strzelaniem jest możliwe za pomocą rozdzielaczu prądu, załadowanego w kabinie samochodu, albo za pomocą zewnętrznego pulpitu.

 

Samochód opancerzony „Lis-PM”

 

W konstrukcji białoruskiego samochodu opancerzonego zostały wykorzystane częsci rosyjskiego GAZ-2330 „Tigr”. Załoga samchodu – 2 żołnierzy, oprócz tego jest miejsce dla 6 desantowców albo 1,5 ton ładunku. „Lis-PM” rozwija maksymalną prędkość 140 km/g. Nadwozie samochodu broni 5-mm pancerz i jest zdolne do wytrzymania ostrzału z AKM-47 i karabinu snajperskiego SWD. Dla samochodu opancerzonego przewidziane są przeróżne warianty uzbrojenia: białoruski przeciwpancerny pocisk kierowany „Szerszeń”, 12,5-mm karabin maszynowy NSW i 30-mm granatnik automatyczny AG-17 i inne. Trzeba odznaczyć, że opracowanie lekkich wozów opancerzonych miało swój sukces, dlatego przez spółkę „Monotor-serwis” został opracowany projekt pływającego samochodu pancernego „V-1”.

 

Systemy łączności i walki elektronicznej

 

System P-261 „Muskat” zawiera w sobie kilka rodzajów łączności: radio-, radioliniowa, przewodowa i satelitarna. P-261 „Muskat” zapewnia stebilne połączenie na odległości 75 km i podtrzymywa 60 abonenckich analogowych linii zakonspirowanego (tajnego) połączenia.

Obecnie odpowiednich P-261 „Muskat” systemów łączności w świecie nie istnieje. Są stacje aparatowe, zdolne do pełnienia (rozwiązywania) odrębnych zadań na mniejszą skalę, o mniejszej ilości rodzajów łączności i jakości.

Radiolokacyjna stacja „Wostok” – następne opracowanie białoruskiego przemysłu zbrojeniowego, które wyróżnia się charakterystykami o wiele skuteczniejszymi niż jego poprzedniki. Stacja radiolokacyjna jest zdolna do wykrywania celi z odległości 360 km, w tym cele o małej wysokości i bezzałogowce, a również aparaty latające wykonane w technologii stealth.

„Wostok” jest stały do zakłóceń, ma oszczędną klasę energetyczną i jest zdolny do pracy autonomicznie, mając własny generator. „Wostok” należy do uzbrojenia wojska białoroskiego i jest eksploatowany w brygadach wojsk lotniczych i wojsk przeciwlotniczych.

Cóż, białoruska zbrojeniówka ostatnio znajduje się na bardzo dobrym poziomie po raz pierwszy po rozpadzie ZSRR. Białoruskie zakłady już zdolne do wyprodukowania nowoczesnego wyposarzenia i sprzętu wojskowego samodzielnie.

 

JAN RADŽIŪNAS

KOMENTARZE

  • @@@!
    Gdyby Białoruś napadła na Polskę... mielibyśmy nie lada problem. Większość sił Wojska Polskiego znajduje się na zachodzie kraju - czy zdążyłby wejść do walki, nim agresor zająłby Warszawę? Vladimir Wolff, autor książki "Stalowa kurtyna", nie ma co do tego wątpliwości - w jego powieści oddziały białoruskie - po wcześniejszym zajęciu m.in. Białegostoku - wchodzą do naszej stolicy już po kilku dniach od rozpoczęcia inwazji. Ograniczony potencjał Po drodze rozbijają stacjonującą na Warmii i Mazurach 16 Dywizję Zmechanizowaną (DZ), oraz inne, nieliczne jednostki - jak można się domyśleć, należące do aktualnie likwidowanej przez dowództwo naszej armii 1 DZ. Białoruskie wojska atakuje Polskę z dwóch kierunków - północnego, na wysokości Grodna, i południowego, z okolic Brześcia. Grupa północna ma wejść do Warszawy z rejonu Legionowa i Nowego Dworu Mazowieckiego, grupa południowa - sforsować Wisłę poniżej miasta i wkroczyć do stolicy od strony południowych, lewobrzeżnych dzielnic. Później jej oddziały uderzeniowe ruszyłby w kierunku Łodzi, której zajęcie zakończyłoby inwazję. Na większą ekspansję terytorialną Białorusini nie mogą sobie pozwolić z powodu ograniczonego potencjału wojskowego. Plan, od którego wywodzi się tytuł książki, zakłada podjęcie w tym momencie rozmów pokojowych. W myśl jego założeń, dwa wielkie związki taktyczne Wojska Polskiego - 12 DZ ze Szczecina i 11 Dywizja Pancerna (DPanc.), stacjonująca w garnizonach w Lubuskim i w Wielkopolsce - nie zdążą już wejść do walki, zdziesiątkowane przez lotnictwo i działania dywersyjne. Autor "Stalowej kurtyny" ma rację, zwracając uwagę na dużo mniejszy potencjał WP, zgromadzony na wschód od Wisły - tak, jakby wciąż, mimo upadku komunizmu, zagrożenie stanowił dla nas przede wszystkim Zachód. Tymczasem dokonywane po 1989 r. analizy wykazywały, że jeśli cokolwiek złego miałoby spotkać Polskę, z większym prawdopodobieństwem przyszłoby ze wschodu. Dlaczego zatem nie zdecydowaliśmy się na co najmniej zrównoważenie sił w obu częściach kraju? Odpowiedź jest prozaiczna - w latach 90. minionego wieku armii nie było stać na wielką przeprowadzkę. Co więcej, technologiczna degrengolada WP, charakterystyczna dla pierwszych kilkunastu lat III RP, odebrała politykom i części generalicji wiarę w możliwości własnego wojska. Jednocześnie jednak nie widziano w tym wielkiego problemu, ufając, że członkostwo w NATO - do którego wstąpiliśmy w 1999 r. - daje wystarczające gwarancje. W ocenie wielu, takie uwarunkowania podważały wręcz sens poważnej dyslokacji sił (i inwestowania w wojsko w ogóle). "Bo po co się spinać, skoro i tak nie damy rady? A zresztą, Sojusz nas obroni"... Zaskoczenie i koncentracja Tymczasem w "Stalowej kurtynie" NATO zwleka z decyzją o włączeniu się do walki. Jej ciężar bierze na siebie wspomniana 16 DZ, wyposażona w sprzęt, którego średnia wieku dobiega trzydziestki - więcej niż liczy sobie większość służących w niej żołnierzy. Na zeszłorocznych ćwiczeniach Anakonda widziałem oddziały tej dywizji w akcji. Mniejsza o stalowe hełmy, które nosiła spora część żołnierzy. Świeżo odmalowane czołgi T-72 i wozy BWP-1 wyglądały - zwłaszcza w symulacji frontalnego ataku - nawet groźnie. Nie zmienia to jednak faktu, że ich przydatność na współczesnym polu walki staje się coraz bardziej problematyczna. Dość sięgnąć po doświadczenia z obu "Pustynnych Burz". Oczywiście, po drugiej stronie nie stoi przeciwnik posiadający znaczną przewagę technologiczną, jak to było w Iraku. Napastnik ma podobny sprzęt, armię o 1/3 mniejszą, choć wyposażoną w dwa razy więcej czołgów (a na czas fikcyjnej wojny zwiększoną do stanu etatowego WP). Tajemnica potencjalnych sukcesów Białorusinów tkwiłaby w zaskoczeniu i koncentracji sił w danym rejonie. Tak też dzieje się w "Stalowej kurtynie" - wschodni napastnicy atakują "z marszu", kończąc w ten sposób wielkie ćwiczenia, które - choć niepokojące - mobilizacji u sąsiada nie wywołują. Zaś północna grupa ich armii jest trzy razy silniejsza od 16 DZ. Specnaz na tyłach Co więcej - to książkowa fikcja, choć w tym scenariuszu dość prawdopodobna - władze w Mińsku przed inwazją uzyskują od Rosjan kilkaset dużo nowocześniejszych czołgów T-80 i wozów BWP-2. Modernizują również na kredyt z Moskwy swoją flotę powietrzną, usiłując zniwelować przewagę, jaką Polsce daje 48 nowiusieńkich lecz na dziś bezbronnych, bez wszelakich w tym uzbrojenia kodów F-16.
  • @@@!
    Armia białoruska (70 000) wchodziłaby do Polski o godzinie 16.35, bo o 16.30 polskie wojsko kończy służbę!!! Jednostek, sprzętu pilnują ochroniarze, czyli ciecie inwalidzi, etc..zbieranina!...„Armia wchodziłaby do Polski o godzinie 16.35, bo o 16.30(a wojska NATO kończą o 14.30. Od piątku po tym czasie do poniedziałku rana czyli 8.30 armii nie ma!) wojsko kończy służbę i dopiero o 7.30 zaczyna się praca. Tu wiele zależy oczywiście od oceny zagrożenia, jeśli jest ono niewielkie, to... oszczędza się pieniądze, dlatego właśnie polskie i natowskie jednostki pustoszeją wieczorami oraz w weekendy.) Ten czas wystarczy, żeby opanować kraj” . Rzeczywiście, gdyby Polska została zaatakowana wieczorem, to byłby problem, bo większość wojskowych przebywa wtedy... poza jednostkami. To jest opinia śp. gen. Sławomira Petelickiego, który miał twierdzić, że białoruskie wojsko opanuje nasz kraj w dwa dni. „Mamy, z tego co pamiętam, 200 generałów, 1600 pułkowników i 33 tys. szeregowych, to jest 18 szeregowych na generała czy pułkownika. Jak tu poważnie mówić o obronności czy z dumą mówić o byciu naczelnym zwierzchnikiem sił zbrojnych? Najpierw jakieś siły muszą być! One nie istnieją, szeregowcy uciekają z wojska” ...W Niemczech też mają armię zawodową, ale to, że żołnierze przebywają poza jednostką nie dowodzi tego, iż kraj jest bezbronny. Każdy żołnierz jest. MUSI być osiągalny pod telefonem i w ciągu 1 godz. dotrzeć do swojej jednostki. Chyba, że ma urlop, to wtedy ma większe luzy, ale nawet przebywając poza krajem, w razie czego musi się stawić w jednostce w ciągu 48 godz. Podejrzewam, że w Polsce wygląda to dużo gorzej, lecz u nas wszystko praktycznie jest w rozsypce, nie tylko armia, ale i wywiad i służby szybkiego reagowania, itp. itd.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930